przypadek: karty produktów
Najszybszy okres kosztował mnie najwięcej poprawek
Na początku model robił w kartach prawie wszystko: pisał tekst, wybierał fakty, układał tytuł do wyszukiwarki, wpisywał skład. Kart przybywało szybko. Rachunek przyszedł później. Z tamtego okresu 27,6% kart trzeba było przepisać, a około 160 kart jednej serii przeszło co najmniej siedem rund poprawek.
Poprawianie kosztowało więcej niż staranne pisanie od początku. Dlatego decyzje wracały do mnie po kolei: tytuł od końca września, fakty i skład od 11 października. Model dalej pisze tekst, ale w granicach faktów, które zatwierdzam, a każdą kartę przed zapisem czyta osobna korekta.
1,67 → 0,48błędu językowego na kartęTyle znajdowały przeglądy kart w sklepie: bez korekty przed zapisem i z nią. To najmocniejszy pomiar, jaki mam.
−52%powtórzeń w treściNa 33 kartach z jednej partii: z 18,8 do 9,1 powtórzonego twierdzenia na kartę. Liczę je przybliżeniem, siedmioma wzorcami, nie co do słowa.
0nowych zdań i zmian w składziePrzy usuwaniu powtórzeń nic nie zostało dopisane, a skład producenta jest nietknięty.
Podobieństwo między kartami prawie się przy tym nie ruszyło i tak miało być. Wcześniejsza wersja systemu dawała karty bardzo różne od siebie, bo model pisał zdania po swojemu, parafrazował i szukał innych słów. Z tego brało się najwięcej błędów, a wyłapywanie ich bywało męczące. Przebudowałem pisanie kart tak, żeby model tego nie robił.
Próg różnorodności ustawiam pod zadanie. Trzy produkty, które różnią się tylko pojemnością, dostają niski próg, bo na siłę zróżnicowany opis łatwo rozjeżdża się z faktami. Tej decyzji nie da się podjąć raz na zawsze, dlatego żaden mój system nie działa na pełnym automacie. Plan ułożony pod dwie różne karty rano trafia na pięćdziesiąt identycznych, różniących się tylko kolorem, i całą robotę robi się od nowa.