granica, na której stoi cała ta przestrzeń
Model jest dźwignią. Pytanie brzmi, gdzie go wpuścić
Nie jestem człowiekiem, który boi się modeli i odradza ich używanie. Buduję na nich codziennie i uważam, że to najmocniejsza dźwignia, jaką mała firma dostała od lat. Granica nie przebiega między „używać" a „nie używać". Przebiega przez rodzaj danych.
Dane o produktach: pełna swoboda
- Asortyment, stany magazynowe, rotacja, ceny, marże.
- Co się sprzedaje, co leży, czego brakuje względem drugiego sklepu.
- Planowanie kampanii, promocji, zamówień u dostawcy.
- Trendy sprzedażowe i strategia na sezon.
Tu nie ma niczyich danych osobowych, więc nie ma czego chronić. To jest miejsce, w którym model pracuje bez ograniczeń i daje najwięcej.
Dane o osobach: liczy kod
- Kto kupił, pod jaki adres, za co i kiedy.
- Numery telefonów i adresy mailowe.
Tu liczy zwykły kod, a do analiz idą skróty zamiast nazwisk. Z bazy model nie dostaje ani jednego kontaktu, bo do swojej roboty nie jest mu potrzebny.
Ten podział nie odbiera niczego, co byłoby naprawdę przydatne. Żeby zaplanować kampanię, nie trzeba wiedzieć, jak nazywa się klientka. Wystarczy wiedzieć, ile osób w danej grupie kupuje i co.
Dlaczego asystent poczty nie siedzi w skrzynce
Najprostsza droga do asystenta poczty prowadzi przez wtyczkę wpiętą prosto do skrzynki. Instaluje się bez wysiłku, czyta wszystko i sama odpisuje. Nie poszedłem tą drogą i uważam, że to była dobra decyzja.
Powód pierwszy: wtyczka w skrzynce czyta całą pocztę, nie tylko tę, którą się jej wskaże. Wszystko, co przeczyta, wychodzi z Twojego komputera do modelu. Dane osobowe klientek, adresy, numery zamówień, sprawy reklamacyjne. Raz wysłanego tekstu nie da się odwołać.
Powód drugi: model nie umie liczyć w sposób, na którym można polegać. Numer zamówienia, kwota, numer konta do przelewu. Te rzeczy w mojej skrzynce wylicza zwykły kod, który zachowuje się tak samo za każdym razem. Model dostaje wyłącznie to, w czym jest dobry: szkic odpowiedzi do oceny.
Więc zbudowałem to inaczej. Narzędzie stoi obok skrzynki i wykonuje pojedyncze polecenia. Wiadomości wskazuję numerem z listy, nie adresem, a adres nie pojawia się nigdzie po drodze, bo do napisania odpowiedzi nie jest potrzebny ani razu. Odpowiedź ląduje w folderze roboczym. Wysyłam ją ja, ręcznie, po przeczytaniu.
Tak to jest wpięte. Rysunek pokazuje wyłącznie mechanizm: nie ma na nim ani jednej wiadomości, ani jednego adresu, ani jednej kwoty.
Droga na skróty
- Wtyczka w skrzynce, która czyta całą pocztę i sama na nią odpowiada.
- Podpięcie skrzynki do modelu i nadzieja, że nic wrażliwego nie wypłynie.
- Kwoty i numery zamówień pisane przez model, bo „przecież widzi je w mailu".
- Baza klientów wrzucona w całości do czatu, żeby „coś policzył".
Jak to robię
- Narzędzie obok skrzynki, jedno polecenie naraz, nic nie dzieje się samo.
- Wiadomość wskazywana numerem z listy. Adres nie wychodzi z narzędzia.
- Liczby i numery wylicza kod. Model pisze wyłącznie szkic prozy.
- Dane osobowe w zaszyfrowanym sejfie na komputerze, do analiz idą skróty.
- Osobna kontrola prześwietla każdy etap pod kątem podatności i wycieków.